Masz tego posłuchać!
Wbijajcie na tego bloga ;) Jego autorką jest Jools
Twoja miłość to mój napęd!
Lekcje bardzo szybko minęły w cudownej atmosferze. W końcu mogłam
porozmawiać z moją przyjaciółką o tym, co w naszym życiu się
zmieniło przez rok rozłąki. Bardzo się stęskniłyśmy za sobą.
Ja jej opowiedziałam o tym, że ciągle nie jestem z Jak'iem, jak
bardzo nienawidzę Emmy, o moich gorszych ocenach, o moich problemach
w domu oraz o dzisiejszej akcji.
Ona
zaczęła opowiadać jaka ta Francja jest piękna, ale nic nie
przebiję USA. Stwierdziła, że Francuzi są bardzo dziwni, ponieważ
jedzą ślimaki i żabie udka. Próbowała wyciągnąć jakieś
informacje dotyczące rozwodu od swojej matki, ale była nieugięta.
Do tego moja przyjaciółka doszła do wniosku, że zostanie siostrą,
gdy zobaczyła duży brzuszek swojej rodzicielki. Są też duże
plusy jej pobytu we Francji. Otóż zapisała się tam na akrobatykę
na trampolinie. Na indywidualne lekcje. Dołączyła też do szkolnej
drużyny damskiej koszykówki, w której była najniższą
zawodniczką, ale najbardziej zwinną i sprytną.
Angel od małego interesowała się koszykówką. Codziennie oglądała
w telewizji zawody tego sportu z wielką pasją i fascynacją przy
tym zwracając uwagę na ruchy, triki oraz błędy zawodników. Jej
ambitna matka nie dopuszczała do siebie faktu, że córka pokochała
według niej taki beznadziejny sport. Postanowiła ją zapisać na
gimnastykę. Gdy była w szóstej klasie wypisała się z klubu tylko
po to, żeby trenować akrobatykę. Później natknęła się na
slamball. Jest to koszykówka połączona z trampoliną.
Zainwestowała w trampolinę i trenowała sama przez dwa lata. Zawsze
ja za to podziwiałam, bo na wszystko miała czas. I na naukę, na
trening, na spotykanie się ze mną oraz na wolontariat.
Zboczyłyśmy też na temat kuzyna An. Nazywa się Ross Lynch.
Urodził się w Los Angeles, ale gdy miał trzy lata przeprowadził
się do Paryża ze swoją rodziną. Kumpela utrzymywała z nim
gadając co tydzień przez Facebooka lub Skypa. A przez ostatni rok
bardzo się zżyli, bo traktowali się jak rodzeństwo. Powiedziała,
że ma plan jak może mi pomóc.
Widziałam kilka razy Rossa. Był zazwyczaj sam ze słuchawkami w
uszach. Przyjaciółka powiedziała mi, żebym się nie martwiła, bo
on ceni sobie samotność oraz niezależność. Poza tym nie toleruję
lasek w minówkach i z dużym dekoltem, bo uważa je niedocenione
dziewczyny lub egoistyczne, które sądzą, że są pępkami świata.
Wyszliśmy ze szkoły jako ostatni. Ja, Angel i Eric. Chciała nas
odprowadzić kawałek, bo później miała kółko z chemii. Gdy
wychodziłyśmy ze szkoły roześmiani, ujrzeliśmy ich od razu czar
prysł. Jake razem ze swoimi groźnymi kumplami stali naprzeciwko
nas. Nigdzie nie widziałam ani Jacka ani Emmy. Natomiast ci faceci
wyglądali jakby wyszli z więzienia. Mieli wytatuowane ręce, a
nawet głowy. Zauważyłam, że bardzo lubią czaszki, motory oraz
laski w bikini jako odpowiedni tatuaż. Byli ubrani w czarne skórzane
kurtki, starte szare lub jasnoniebieskie jeansy oraz białe
podkoszulki. Mieli na sobie niezwykle dużą ilość ćwików.
- Co to
znalazłeś sobie nową dziewczynę? - to pytanie skierował do
Erica, który po chwili stał się czerwony od złości. Angel
popatrzyła na mnie wzrokiem typu ,,O czy on mówi?''. A ja
zesztywniałam ze strachu, a w moim umyśle pojawiały się najgorsze
z możliwych scenariuszy.
Eric
zrobił krok do przodu, żeby zakryć trzęsącą się ze strachu
przyjaciółkę. Angel założyła kaptur oraz kurczowo trzymała się
prawej ręki chłopaka. Lewą ręką zmusił mnie, żebym poszła do
tyłu.
- Zabierz
ją. - oznajmił. An za żadne skarby nie chciała puścić ręki
Erica.
Wtedy
jakby grom z nieba zjawił się koło mnie Ross. Był ubrany w czarne
jeansy, biały podkoszulek oraz jasnoniebieską koszulę w kratki.
Czuć było od niego wodą kolońską. Taką samą używał Jake.
Nawet w takich sytuacjach muszę o nim myśleć.
- Masz
zostawić moją kuzynkę oraz dziewczynę w spokoju. - powiedział.
Mi
prawie oczy z orbit wypadły. Kto zdradził mu mój plan?
Chłopak mrugną do mnie zalotnie, co było znakiem, żebym udawała
jego dziewczynę. W mojej głowie panował mętlik. Skąd on
wiedział, że ma zagrać mojego chłopaka? Czy nie jest zły na
mnie, że go tak wykorzystuje? Jakim cudem się tu zjawił? Śledził
nas, a może czekał na Angel? … No, właśnie Angel! Zaplanowała
taki sam plan jak ja! To oznacza tylko jedno... ten potwór czyta mi
w myślach?!
Fakt, że Ross udaje mojego chłopaka wkurzył porządnie Jake. Ale z
drugiej strony czułam się potwornie, ponieważ oszukuje go, chociaż
właśnie chciał pobić moich przyjaciół.
- Nikt
cię nie nauczył, że dam się nie biję, bo to niegodne zachowanie
dżentelmena. - upomniał go. Bardzo dobrze było słyszeć jego
francuski akcent.
- Jaki
zabawny chłopak. - wszyscy zaczęli się śmiać. - I Tobie podoba
się ten gejowaty blondas? - zwrócił się z tym pytaniem do mnie.
-Tak. I
to bardzo! - krzyknęłam. - Kocham go!
Jake
wkurzył się po granice możliwości.
- Już
brać ich! - wrzasnął. - Przecież za to wam płacę!
- Drogie,
panie. - patrzył cały czas na mnie. - Proszę mi wybaczyć, ale za
chwilę do was wrócę.
- On
mówił to do mnie? - szepnął do mnie Eric.
- Ericu,
czy pomożesz mi w okiełzaniu tej pospolitej bandy niewychowanych
śmierdzieli? - spytał się Ross.
- Z
wielką chęcią. - uśmiechnął się.
- Niech
drogie panie zakryją oczy. - uprzedził.
Nie
wiem jakim cudem, ale Ross walczył tak zawodowo, że obserwowałam
każdy jego ruch. Tak jakby był stworzony do walki. Przypuszczam, że
trenuje podobnie jak kiedyś Angel akrobatykę z boksem albo karate
czy judo. Dodatkowo robił to z taką klasą, że aż z wrażenia
zatkało.
Jejku jakie on ma mięśnie! Czy on mieszka w siłowni?! Wygląda tak
seksownie...
Powalili wszystkich oprócz Jake.
- Czyń
honory, drogi przyjacielu. - wskazał na niego.
- Z
chęcią! - Eric podwiną rękawy.
- Nie! -
krzyknęłam jednocześnie z Angel.
- Nie
rób mu krzywdy! - poprosiłam go.
- Nie
chce, żebyś miał kolejnego siniaka! - wszyscy spojrzeliśmy na
Angel. Dostrzegłam, że się rumieni. I nie tylko ona, bo i Eric.
-Po prostu skończyły mi się plastry! - głupszego tekstu nie mogła
palnąć.
Dopiero jak skończyliśmy naszą konwersacje zauważyliśmy, że
Jake z gangsterami uciekili.
Ross
podszedł do mnie.
- Bardzo
Panią Przepraszam, że miałem okazję Panią poznać w takiej
nieciekawej sytuacji. - pocałował mi dłoń. Była tym tak
onieśmielona, że się zarumieniłam. - Przepięknie pani wygląda z
rumianymi policzkami.
- Dziękuję.
- tylko to potrafiłam wydukać.
- Będę
miał zaszczyt być Pani chłopakiem, aż do wytłumaczenia tej
dziwnej sytuacji związanej z tym niewychowanym młodym chłopakiem.
- A mogę
spytać skąd pan wiedział o moim planie? - bardzo mnie to
ciekawiło.
- Otóż,
moja kochana kuzynka o to mnie poprosiła.
,,Wiedziałam,
że ten kochany smród maczał w tym palce.”- pomyślałam.
Wszyscy
razem gadaliśmy przez chwilę, aż w końcu każdy udał się we
własnym kierunku.
Życzę Dobrej Nocy :)
Wasza Tygrysica

Dobra... było odlotowo, ale jedno mnie wkurza. Ta oficjalna gadka Rossa :D
OdpowiedzUsuńHeh, no nic, a tak po za tym świetnie piszesz i fajnie, że tak często dodajesz rozdziały :)
Ross: Ja jestem dżentelmenem. Przepraszam, jeśli Panią obraziłam.
UsuńMoim zdaniem to było słodkie :3 to ogólnie też było do Ross'a xd
UsuńA rozdział świetny i bardzo Ci dziękuję ;*
Cudo<3
OdpowiedzUsuń