poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział czwarty

:)


  Nigdy nie lubiłam wstawać do szkoły. Wtedy łóżko wydawało się takie wygodne, że wyjście z niego byłoby wielkim grzechem. Pościel była taka ciepła, piżama taka przyjemna, a świat taki straszny. Całe szczęście, że dzisiaj jest piątek.
Niby tak bardzo chciałam pozostać w moim puchowym królestwie, ale jakoś nie miałam na to wszystko ochoty. Dochodziła godzina piąta, a ja już na nogach. Nie poznawałam samej siebie. Spojrzałam na klatkę Poli. Papużka sobie słodko spała, kołysząc się na swojej huśtawce. Uwielbiała to robić.
Później popatrzyłam na przez okno na dom Lynchów. W pokoju Rossa świeciło się światło. Widziałam postać poruszającą się, ale wszystko zasłaniały mi ciemnożółte żaluzje. Wtedy sobie uświadomiłam, że jego balkon znajduje się naprzeciwko mojego balkonu. Co oznacza, że spokojnie mogliśmy do siebie przejść bez wiedzy naszych rodziców. Matko, jakie pomysły wpadają mi do głowy!
Postanowiłam, że skoro już wstałam to się ubiorę.
Odkąd An wróciła z Francji mogę zaczęłam ubierać się bardziej dziewczęco. Dzisiaj zamierzałam pójść do szkoły w łososiowej spódnicy z czarnym paskiem. Do tego biała bluzka z napisem NYC schowana w spódnice. Delikatny makijaż podkreślał moją jasną cerę.
Wyglądałam tak normalnie, że zauważyłam, że bez tych dużych ilości ćwieków, skórzanych ubrań oraz mocnego makijażu wyglądam naturalnie.
Zrobiłam sobie gorącą czekoladę. Jej zapach rozprzestrzenił się po moim pokoju, kiedy do niego weszłam. Co spowodowało, że moja kochana Pola się obudziła z pytaniem, gdzie są wafelki w czekoladzie. Zaśmiałam się. Bardzo kochałam tą niebieską opierzoną kulkę szczęścia.
Ona widząc moją radość zaczęła wypowiadać imię chłopaka, w którym byłam zakochana. Od razu wszystkie wspomnienia do mnie wróciły. Przypomniałam sobie jak dwa tygodnie temu spoliczkował Erica albo jak doszło do bijatyki.
Ja się po prostu bałam. Że skrzywdzi moich przyjaciół. Że zrobi coś mojej rodzinie. Że coś mi zrobi. Takie straszne myśli nawiedzały mnie bardzo często, że czasami budziłam się spocona w środku nocy, bo widziałam jak różne straszne rzeczy, które mógłby zrobić. Dostawałam od niego SMS-y z pogróżkami, że może mi coś zrobić. Przez co jak wychodzę z domu wydaję mi się, że on zaraz wyskoczy zza rogu ze swoimi kumplami. Nie mówiłam nic moim przyjaciołom, żeby ich nie martwić, ale oni też byli w niebezpieczeństwie.
Angel jest zagrożona. Jest dla wszystkich bardzo ważną osobą. Kuzynka Rossa, moja najlepsza przyjaciółka, a w przyszłości dziewczyna Erica. Do tego jest najłatwiejszym celem, bo nie praktykuje przemocy, ani jej nie używa.
Eric ma totalnie przechlapane, bo należy do ,,Szybkich”. Ale istnieje szansa, że jego kumpel Jack za nim się wstawi. Boję się, że może oberwać jeszcze mocniej niż przedtem od Jak'a.
Ross... on udaje mojego, chociaż w ogóle tego nie widać. Normalnie, gdy jesteśmy w szkole to zachowujemy się jak kumple. Nie całujemy się, nie obejmujemy, ani nie pokazujemy, że udajemy pary. Ale boję się … bardzo się boję, że on mógłby w stanie go zabić.
Jeszcze ja.
No, właśnie zdałam sobie sprawę, że Jake się we mnie zakochał. Tylko nigdy tego nie okazywał. Zawsze umawiał się z przypadkowymi dziewczynami, żeby wzbudzić we mnie zazdrość, bo doskonale wiedział, że się w nim bujam i nigdy go nie opuszczę. Dopóki nie powiedziałam mu, że mam chłopaka, który tak naprawdę go udaje...
Dopiero teraz zauważyłam, że zaczęłam płakać. To bardzo rzadko się zdarza, bo jestem... byłam silną dziewczyną. Ale wszystkie te problemy, ten strach oraz te uczucia za bardzo mnie przygniotły. Odstawiłam kubek na biurku.
Wyszłam na balkon. Zakryłam twarz rękami i zaczęłam szlochać.
Nie obchodziło mnie całkowicie nic. To, że Pola skrzeczy, dlaczego wyszłam. To, że rozmarzę swój makijaż i może poplamię swoje ubranie. Nie przejmuję się szkołą.
Po chwili łzy spływały mi falami.
Przypomniałam sobie o pewnej rzeczy. Szybko wpadłam do pokoju. Wyciągnęłam spod łózka pudełko, z którego wyciągnęłam zdjęcie. Weszłam na balkon i całkowicie dałam się ponieść emocjom.
,,Dlaczego mnie to wszystko spotkało?” - żaliłam się zdjęciu.- ,,Gdzie jesteś? Tak bardzo Cię potrzebuję. Chce, żebyś mnie przytuliła, pocałowała czule w głowę i powiedziała, że wszystko będzie w porządku. Proszę, wróć”
Niecały rok temu moja starsza siostra wyszła z domu i już nie wróciła.
Wszyscy ją szukali. Rodzice, rodzina, przyjaciele, policja, ale nie znaleźli jej, ani jej ciała.
Moi rodzina już dawno straciła nadzieję i powoli się uczyła żyć bez niej. Tylko ja jedna wierzę, ze ona żyję i że bardzo chce wrócić do domu.
Poczułam, że ktoś lekko mnie obejmuje. Myślałam, że to tato, bo poczułam silny zapach wody kolońskiej. Przytuliłam się do niego bardziej. Nawet go objęłam. Przez ten cały czas miałam zamknięte oczy. Dopiero otworzyłam je, gdy w pełni się uspokoiłam.
- Ross?!- zdziwiłam się. - Co ty tutaj robisz?
- Zobaczyłem jak płaczesz. - powiedział. - Boję się, że Tobie coś się stało.
- Dziękuję. - delikatnie się uśmiechnęłam. - Ale nie możesz mnie widzieć w takim stanie. - odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku.
- Dlaczego? - zdziwił się. - Przecież wyglądasz pięknie.
- Naprawdę?
- Tak. - uśmiechnął się. - I to bardzo. Mówię to jako twój znajomy, a nie udawany chłopak.
- W takim razie co sądzi o mnie mój udawany chłopak? - droczyłam się z nim,
- Że wyglądasz zniewalająco pięknie.
- Mów dalej. - powracał mi humor
- Dla niego jesteś najpiękniejsza dziewczyną jaką w życiu spotkał, a widział wiele.
- Widzę, że miał wzięcie.
- Tak, ale zawsze kocha i będzie kochał tą uśmiechniętą Laurę.
Czułam się tak wspaniale.
Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Zaczęliśmy powoli się zbliżać do siebie. Nie wiedziałam co soę ze mną dzieję. Dzieliły nas milimetry...


Hejo :3
Czuje się w doskonałej formie. 
Jak tam u Was? Jak mijają ferie, szkoła?
Podoba się Wam rozdział?
Zadawajcie pytania bohaterom opowiadania :D
Wasza Tygrysica


Taka piękna :)


3 komentarze:

  1. Cudo <3 Ta końcówka taka rrrromantyczna Rossie Dżentelmenie xd Czekam na next'a :)

    OdpowiedzUsuń
  2. awwww słodki ten rozdział *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooooooo!!!!!!!!!!!! Wspaniały ! Ross wyrafinowany ,kochany Francuzik ... Taaaaakk wiem że on nie jest Francuzem tylko Amerykaninem ale i tak ... Chłopak normalnie miód ,malina ... A ta końcówka ... Awwww ,aż mi się w makówce zakręciło z tej słodyczy !!! Ohhhhhhh jak ja kofam takie momenty !!!!! Słodziaki !!!
    Ahhhh będzie kiss !!!!!!!!! No chyba że papuga im przeszkodzi ... Oby nie !!
    Mam nadzieję że nie podsunęłam ci żadnego pomysłu !!!!!! Oni mają się pocałować ,ROZUMIESZ?! MAJĄ !!!!!!! Błagam ! Ja chcę Raurę ! Proszę !
    Ko ,ko ,kochammmmm Twego bloga !!! <3<3<3
    I czekam na next !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń