niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział trzeci

Specjalna dedykacja dla moich Tygrysic, czyli czytelniczek
Masz tego posłuchać!


 Wbijajcie na tego bloga ;) Jego autorką jest Jools
Twoja miłość to mój napęd!


    Lekcje bardzo szybko minęły w cudownej atmosferze. W końcu mogłam porozmawiać z moją przyjaciółką o tym, co w naszym życiu się zmieniło przez rok rozłąki. Bardzo się stęskniłyśmy za sobą. Ja jej opowiedziałam o tym, że ciągle nie jestem z Jak'iem, jak bardzo nienawidzę Emmy, o moich gorszych ocenach, o moich problemach w domu oraz o dzisiejszej akcji.
Ona zaczęła opowiadać jaka ta Francja jest piękna, ale nic nie przebiję USA. Stwierdziła, że Francuzi są bardzo dziwni, ponieważ jedzą ślimaki i żabie udka. Próbowała wyciągnąć jakieś informacje dotyczące rozwodu od swojej matki, ale była nieugięta. Do tego moja przyjaciółka doszła do wniosku, że zostanie siostrą, gdy zobaczyła duży brzuszek swojej rodzicielki. Są też duże plusy jej pobytu we Francji. Otóż zapisała się tam na akrobatykę na trampolinie. Na indywidualne lekcje. Dołączyła też do szkolnej drużyny damskiej koszykówki, w której była najniższą zawodniczką, ale najbardziej zwinną i sprytną.
Angel od małego interesowała się koszykówką. Codziennie oglądała w telewizji zawody tego sportu z wielką pasją i fascynacją przy tym zwracając uwagę na ruchy, triki oraz błędy zawodników. Jej ambitna matka nie dopuszczała do siebie faktu, że córka pokochała według niej taki beznadziejny sport. Postanowiła ją zapisać na gimnastykę. Gdy była w szóstej klasie wypisała się z klubu tylko po to, żeby trenować akrobatykę. Później natknęła się na slamball. Jest to koszykówka połączona z trampoliną. Zainwestowała w trampolinę i trenowała sama przez dwa lata. Zawsze ja za to podziwiałam, bo na wszystko miała czas. I na naukę, na trening, na spotykanie się ze mną oraz na wolontariat.
Zboczyłyśmy też na temat kuzyna An. Nazywa się Ross Lynch. Urodził się w Los Angeles, ale gdy miał trzy lata przeprowadził się do Paryża ze swoją rodziną. Kumpela utrzymywała z nim gadając co tydzień przez Facebooka lub Skypa. A przez ostatni rok bardzo się zżyli, bo traktowali się jak rodzeństwo. Powiedziała, że ma plan jak może mi pomóc.
Widziałam kilka razy Rossa. Był zazwyczaj sam ze słuchawkami w uszach. Przyjaciółka powiedziała mi, żebym się nie martwiła, bo on ceni sobie samotność oraz niezależność. Poza tym nie toleruję lasek w minówkach i z dużym dekoltem, bo uważa je niedocenione dziewczyny lub egoistyczne, które sądzą, że są pępkami świata.
Wyszliśmy ze szkoły jako ostatni. Ja, Angel i Eric. Chciała nas odprowadzić kawałek, bo później miała kółko z chemii. Gdy wychodziłyśmy ze szkoły roześmiani, ujrzeliśmy ich od razu czar prysł. Jake razem ze swoimi groźnymi kumplami stali naprzeciwko nas. Nigdzie nie widziałam ani Jacka ani Emmy. Natomiast ci faceci wyglądali jakby wyszli z więzienia. Mieli wytatuowane ręce, a nawet głowy. Zauważyłam, że bardzo lubią czaszki, motory oraz laski w bikini jako odpowiedni tatuaż. Byli ubrani w czarne skórzane kurtki, starte szare lub jasnoniebieskie jeansy oraz białe podkoszulki. Mieli na sobie niezwykle dużą ilość ćwików.
- Co to znalazłeś sobie nową dziewczynę? - to pytanie skierował do Erica, który po chwili stał się czerwony od złości. Angel popatrzyła na mnie wzrokiem typu ,,O czy on mówi?''. A ja zesztywniałam ze strachu, a w moim umyśle pojawiały się najgorsze z możliwych scenariuszy.
Eric zrobił krok do przodu, żeby zakryć trzęsącą się ze strachu przyjaciółkę. Angel założyła kaptur oraz kurczowo trzymała się prawej ręki chłopaka. Lewą ręką zmusił mnie, żebym poszła do tyłu.
- Zabierz ją. - oznajmił. An za żadne skarby nie chciała puścić ręki Erica.
Wtedy jakby grom z nieba zjawił się koło mnie Ross. Był ubrany w czarne jeansy, biały podkoszulek oraz jasnoniebieską koszulę w kratki. Czuć było od niego wodą kolońską. Taką samą używał Jake. Nawet w takich sytuacjach muszę o nim myśleć.
- Masz zostawić moją kuzynkę oraz dziewczynę w spokoju. - powiedział.
Mi prawie oczy z orbit wypadły. Kto zdradził mu mój plan?
Chłopak mrugną do mnie zalotnie, co było znakiem, żebym udawała jego dziewczynę. W mojej głowie panował mętlik. Skąd on wiedział, że ma zagrać mojego chłopaka? Czy nie jest zły na mnie, że go tak wykorzystuje? Jakim cudem się tu zjawił? Śledził nas, a może czekał na Angel? … No, właśnie Angel! Zaplanowała taki sam plan jak ja! To oznacza tylko jedno... ten potwór czyta mi w myślach?!
Fakt, że Ross udaje mojego chłopaka wkurzył porządnie Jake. Ale z drugiej strony czułam się potwornie, ponieważ oszukuje go, chociaż właśnie chciał pobić moich przyjaciół.
- Nikt cię nie nauczył, że dam się nie biję, bo to niegodne zachowanie dżentelmena. - upomniał go. Bardzo dobrze było słyszeć jego francuski akcent.
- Jaki zabawny chłopak. - wszyscy zaczęli się śmiać. - I Tobie podoba się ten gejowaty blondas? - zwrócił się z tym pytaniem do mnie.
-Tak. I to bardzo! - krzyknęłam. - Kocham go!
Jake wkurzył się po granice możliwości.
- Już brać ich! - wrzasnął. - Przecież za to wam płacę!
- Drogie, panie. - patrzył cały czas na mnie. - Proszę mi wybaczyć, ale za chwilę do was wrócę.
- On mówił to do mnie? - szepnął do mnie Eric.
- Ericu, czy pomożesz mi w okiełzaniu tej pospolitej bandy niewychowanych śmierdzieli? - spytał się Ross.
- Z wielką chęcią. - uśmiechnął się.
- Niech drogie panie zakryją oczy. - uprzedził.
Nie wiem jakim cudem, ale Ross walczył tak zawodowo, że obserwowałam każdy jego ruch. Tak jakby był stworzony do walki. Przypuszczam, że trenuje podobnie jak kiedyś Angel akrobatykę z boksem albo karate czy judo. Dodatkowo robił to z taką klasą, że aż z wrażenia zatkało.
Jejku jakie on ma mięśnie! Czy on mieszka w siłowni?! Wygląda tak seksownie...
Powalili wszystkich oprócz Jake.
- Czyń honory, drogi przyjacielu. - wskazał na niego.
- Z chęcią! - Eric podwiną rękawy.
- Nie! - krzyknęłam jednocześnie z Angel.
- Nie rób mu krzywdy! - poprosiłam go.
- Nie chce, żebyś miał kolejnego siniaka! - wszyscy spojrzeliśmy na Angel. Dostrzegłam, że się rumieni. I nie tylko ona, bo i Eric. -Po prostu skończyły mi się plastry! - głupszego tekstu nie mogła palnąć.
Dopiero jak skończyliśmy naszą konwersacje zauważyliśmy, że Jake z gangsterami uciekili.
Ross podszedł do mnie.
- Bardzo Panią Przepraszam, że miałem okazję Panią poznać w takiej nieciekawej sytuacji. - pocałował mi dłoń. Była tym tak onieśmielona, że się zarumieniłam. - Przepięknie pani wygląda z rumianymi policzkami.
- Dziękuję. - tylko to potrafiłam wydukać.
- Będę miał zaszczyt być Pani chłopakiem, aż do wytłumaczenia tej dziwnej sytuacji związanej z tym niewychowanym młodym chłopakiem.
- A mogę spytać skąd pan wiedział o moim planie? - bardzo mnie to ciekawiło.
- Otóż, moja kochana kuzynka o to mnie poprosiła.
,,Wiedziałam, że ten kochany smród maczał w tym palce.”- pomyślałam.

Wszyscy razem gadaliśmy przez chwilę, aż w końcu każdy udał się we własnym kierunku.


Życzę Dobrej Nocy :)
Wasza Tygrysica








4 komentarze:

  1. Dobra... było odlotowo, ale jedno mnie wkurza. Ta oficjalna gadka Rossa :D
    Heh, no nic, a tak po za tym świetnie piszesz i fajnie, że tak często dodajesz rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ross: Ja jestem dżentelmenem. Przepraszam, jeśli Panią obraziłam.

      Usuń
    2. Moim zdaniem to było słodkie :3 to ogólnie też było do Ross'a xd

      A rozdział świetny i bardzo Ci dziękuję ;*

      Usuń