czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział pierwszy

    Dochodzi godzina ósma, a ja zamiast pilnie uczyć się w szkole; przebywam w towarzystwie moich znajomych z gangu motocyklowego: Jak'iem, Jack'iem, Eric'iem oraz Emmą. Zauważyłam, że coraz częściej z nimi wagaruje niż w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Sama nie wiem czy to z powodu problemów rodzinnych czy chęci zaimponowania Jake'owi. Bardziej obstawiałabym tą drugą opcję, bo z członkami mojej rodzinki mamy napięte relacje.
Jechaliśmy właśnie w kierunku opuszczonej fabryki samochodowej. Tam właśnie mieściła się nasz siedziba, w której spędzaliśmy dużo czasu, urządzaliśmy koncerty oraz wielkie imprezy. Czasami organizowaliśmy też wyścigi motocyklowe. Bardzo lubię to miejsce, mimo że znajduję się w takiej okolicy.
Na motorze jeżdżę od piętnastego roku życia. Od pierwszej przejażdżki na tej pięknej maszynie wiedziałam, że to była miłość od pierwszego ujrzenia. Z czasem przyłączyłam się do ludzi, którzy tak jak ja kochali ten ekstremalny sport. Później doszło do tego zauroczenie Jack'iem, który jest ode mnie o dwa lata starszy. Aż w końcu mogłam się uznać za pełnoprawną członkini gangu ,,Szybkich''. Oni wciągnęli mnie w ten świat, który był przepełniony jazdą bez kasku, alkoholem, narkotykami oraz imprezami do białego rana.
Nie wiem czy mogę wprost powiedzieć czy jestem uzależniona czy nie? Narkotyki zażyłam chyba z trzy razy w życiu, alkohol pije zazwyczaj tylko na grupowych spotkaniach bądź na większych imprezach, ale bez przesady. Natomiast odkąd należę do gangu nigdy nie jeździłam z kaskiem. Po prostu odpuściłam sobie z tym, bo świetnie jeżdżę.
Szczerze mówiąc to jestem tutaj tylko z powodu Jake. Jestem w nim zakochana odkąd zobaczyłam go po raz pierwszy w liceum. Byłam wtedy piętnastoletnią gówniarą, która wierzyła w miłość z bajki. W sumie to ta dziewczyna nadal czeka, kiedy ten Książę na mechanicznym rumaku zaprosi ją na randkę. Coś długo trwa w tym przekonaniu, bo to już prawie dwa lata.
Czasami się zastanawiam co ja w nim takiego widzę. Przecież to jest meeega przystojny blondyn o pięknych czekoladowych oczach, które sprawiają, że moje nogi są jak z waty. A jak go widzę, co czuję jakby tysiące motyli w moim brzuchu próbowało się wyrwać na wolność. Poza tym ten zarost dodaje mu takiej męskości oraz takiej norweskiej urody. Sam sposób w jaki mówi przyprawia mnie o zawał serca. Matko, a jak on chodzi to czasami wpatruję się w jego pośladki tak długo, aż ktoś mnie nie wyrwie z moim wyobrażeń, w których jesteśmy parą i klepiemy się nawzajem po tyłku.... O jejku! Co ja wygaduje?! Za dużo czytam romansideł oraz magazynów dla nastolatek.
Z innymi osobami z ,,Szybkich utrzymuje dobre stosunki, ale bez przesady. Dobrze się ze wszystkimi …. prawie wszystkimi dogaduje. Ale nie przejmuję się opinią moich znajomych, bo to moje życie i ja decyduje kogo lubię, a kogo nie.
Jack, przyrodni brat Jake, podkochuję się we mnie na zabój. Niestety, ja nie odwzajemniam jego uczuć przez co czasami mi głupio spojrzeć jemu w oczy, bo tyle razy mu odmówiłam randki i tak wiele razy skrzywdziłam, że mi wstyd.
Najlepszym kumplem Jacka jest Eric. W sumie nie wiem o nim nic, bo zawsze milczy i żyje we własnym świecie. Wydaję mi się, że on zawsze był nieśmiały, małomówny oraz cichy. W naszej grupie pełni formę odpowiedzialnej osoby, bo odkąd dowiedział się, że choruje na jakąś tam chorobę serca to nie może w ogóle spożywać alkoholu. Chociaż nie wiem czy, kiedyś pił. Wiem też, że uwielbiał grać w koszykówkę, bo należy do jednych z najwyższych osób w szkole.
Z Emmą mam bardzo napięte relacje. Nigdy za sobą nie przepadałyśmy, bo ona chodziła, kiedyś z Jake'iem. Mogę powiedzieć, że to była nienawiść od pierwszego wejrzenia. Pamiętam jak przy pierwszym spotkaniu wylała na mnie przez ,,przypadek'' swój sok wiśniowy na moją ulubioną biała bluzkę. Ja nie byłam gorsza. Podłożyłam jej raz do torebki psie gówno oraz podcięłam jej włosy, gdy spała. Ale śmiechawa była!
Nim się obejrzałam; byłam na miejscu.
Fabryka jest bardzo duża. Zazwyczaj wchodzimy do niej wyjściem ewakuacyjnym, a jak szykuje się większa impreza to otwieramy drzwi główne, w których mogłyby naraz zmieścić się dwa samochody. Nasz pokój wyglądał jak normalne pomieszczenie buntującego się nastolatka. Wszędzie były porozwieszane lampki choinkowe. Na ścianach były rozwieszone najróżniejsze plakaty zespołów rockowych oraz metalowych (było też kilka plakatów dziewczyn w bikini). W centrum pomieszczenia znajdowała się czarna, skórzana kanapa, a otaczały ją z dwóch stron dwa czarne fotele. Naprzeciwko kanapy stała szafa z niewiarygodnie dużą ilością gier na Playstation. Na szafie stała nowiutka plazma, bo ostatnia została uszkodzona podczas sobotniej imprezy. W kącie stał barek z dużą zawartością alkoholu.
Wiem, że ten opis pokoju wydaję się jakby z bajki, bo skąd niby motocykliści mieliby tyle kasy? To wszystko, dzięki Ericowi, który ma bogatą rodzinkę. On zafundował nam to wszystko, mimo, że podczas imprezy niektóre meble zostają podane uszkodzeniu.
Ledwie weszliśmy do naszej skrytki, a Jake, Jack oraz Emma zaczęli się przepychać i walczyć o pilota do telewizora. Patrzyłam na to wszystko z politowaniem, a Eric chichotał pod nosem. W końcu stwierdzili, że puszczą Eske i pograją w butelkę.
Wszyscy usiedli na podłodze. Pierwszy zakręcił Jack, bo on wymyślił tę grę. Wypadło na Erica.
- Dobra stary, jak chcesz się upokorzyć?
- Daj zadanie. - powiedział.
- Dobra, pocałuj, którąś z dziewczyn.
- Ty też się do nich zaliczasz?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet Jack.
- Nie. - uśmiechnął się.
Siedziałam koło Erica, więc trochę się przestraszyłam na samą myśl, o tym, że mam pocałować chłopaka, którego nie kocham, podczas durnej gry. Na szczęście cmokną mnie tylko w policzek.
- Co to miało być? - zezłościł się jego kumpel.
- Nie powiedziałeś dokładnie, gdzie mam pocałować dziewczynę. Czy w rękę czy w policzek.
- Mi chodziło o usta. - zirytował się.
- Następnym razem mów dokładniej. - uśmiechną się do niego złośliwie. To było u nich całkowicie normalne.
- No, ale to nie fair.
- No,dobra. W zamian kręć drugi raz.
Tym razem wypadło na Jake.
- Pocałuj którąś z dziewczyn w usta. - podkreślił ostatnie słowo i spojrzał znacząco na kumpla.
Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Ręce zaczęły mi się pocić. A ja czułam jak się na moją twarz skrada się rumieniec, dopóki nie zobaczyłam jak on zaczyna się namiętnie całować z Emmą. Moje serce rozpadło się na tysiące małych kawałeczków. Czułam się jakby mój świat legł w gruzach.
Wydawało mi się, że całują się wieczność, a gdy w końcu przestali to wrócili do gry jakby zupełnie nic się nie wydarzyło. Ja przez ten czas ciągle byłam zamyślona, aż w końcu wyrwał mnie głos Erica.
- Jedziesz ze mną do szkoły? - patrzył na mnie.
- Po co? - nie byłam w temacie.
- Bo takie dostałem zadanie. I pomyślałem, że ty masz ochotę pojechać ze mną.
- Już to widzę, że z Tobą jedzie. - zaśmiał się Jake i objął Emmę.
- Z chęcią. - odpowiedziałam.
- Co? - zdziwił się. - Zostajesz tutaj!
- Nie, nie zostaje. - powiedziałam i wstałam. Eric też wstał.
- Po co jedziesz do tego więzienia?
- Odwiedzę przynajmniej mojego chłopaka.
Jake prawie oczy wyleciały z orbit.
- Ty nie masz chłopaka! - zdenerwował się.
- A mam, ale spotykamy się potajemnie.
- Powinnaś nam go przedstawić. - zezłościł się.
- Nie jesteście moim rodzicami. Nie musicie wszystkiego wiedzieć.
Chłopak wstał.
- Hej, spokojnie. - podszedł bliżej Eric do Jake, kiedy on podniósł rękę.
Zaczęłam się bać blondyna.
- Nie będziesz mi mówił jak mam się zachowywać! - krzyknął. Jake podszedł do mnie. Chwycił mocno moje nadgarstki. - Nigdzie nie idziesz! Rozumiesz?! - z moich oczu zaczęły spływać łzy. Emma i Jack oglądali to wszystko z przerażeniem. Tylko brunet zareagował.
- Puść ją! - wrzeszczał mu do ucha.  - Nie widzisz, że ja to boli!
Dziewiętnastolatek w zamian uderzył go z całej siły w policzek. Eric szybko podniósł się na nogi. Wziął mnie za rękę i wybiegł z fabryki.
- Nic ci nie jest? - spytałam się go, gdy byliśmy na polu.
- Nie. - odpowiedział. - Szybko wsiadaj na motor. Doprowadziliśmy Jake do furii. To może się źle skończyć.
Bez słowa sprzeciwu weszłam na moją maszynę. Słyszałam jak chłopak, w którym się podkochiwałam wyzywa mnie od najgorszych oraz rozwala cenne rzeczy.
- Jesteś gotowa? - spytał się. Widziałam, że ma zakrwawiony policzek.
- Tak.
Teraz moją jedyną myślą było to, żeby znaleźć chłopaka, bo jak Jake dowie, że żartowałam to może zrobić coś o wiele gorszego niż spoliczkować...




Tutaj Chrisi :3
Jednak Piękna zrezygnowała, więc to ja będę prowadziła za nią tego bloga :)

2 komentarze:

  1. Woooow się dzieje! Chcę jeszcze! Kiedy next? Wgl pamiętasz mnie jeszcze? xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle :D Czekam na next'a. Mrrr... ostry ten Jake ;D Cód, miód i orzeszki ;*

    OdpowiedzUsuń