Dochodzi godzina ósma, a ja
zamiast pilnie uczyć się w szkole; przebywam w towarzystwie moich
znajomych z gangu motocyklowego: Jak'iem, Jack'iem, Eric'iem oraz
Emmą. Zauważyłam, że coraz częściej z nimi wagaruje niż w
ciągu ostatnich kilku miesięcy. Sama nie wiem czy to z powodu
problemów rodzinnych czy chęci zaimponowania Jake'owi. Bardziej
obstawiałabym tą drugą opcję, bo z członkami mojej rodzinki mamy
napięte relacje.
Jechaliśmy właśnie w kierunku
opuszczonej fabryki samochodowej. Tam właśnie mieściła się nasz
siedziba, w której spędzaliśmy dużo czasu, urządzaliśmy
koncerty oraz wielkie imprezy. Czasami organizowaliśmy też wyścigi
motocyklowe. Bardzo lubię to miejsce, mimo że znajduję się w
takiej okolicy.
Na motorze jeżdżę od piętnastego
roku życia. Od pierwszej przejażdżki na tej pięknej maszynie
wiedziałam, że to była miłość od pierwszego ujrzenia. Z czasem
przyłączyłam się do ludzi, którzy tak jak ja kochali ten
ekstremalny sport. Później doszło do tego zauroczenie Jack'iem,
który jest ode mnie o dwa lata starszy. Aż w końcu mogłam się
uznać za pełnoprawną członkini gangu ,,Szybkich''. Oni wciągnęli
mnie w ten świat, który był przepełniony jazdą bez kasku,
alkoholem, narkotykami oraz imprezami do białego rana.
Nie wiem czy mogę wprost
powiedzieć czy jestem uzależniona czy nie? Narkotyki zażyłam
chyba z trzy razy w życiu, alkohol pije zazwyczaj tylko na grupowych
spotkaniach bądź na większych imprezach, ale bez przesady.
Natomiast odkąd należę do gangu nigdy nie jeździłam z kaskiem.
Po prostu odpuściłam sobie z tym, bo świetnie jeżdżę.
Szczerze mówiąc to jestem tutaj
tylko z powodu Jake. Jestem w nim zakochana odkąd zobaczyłam go po
raz pierwszy w liceum. Byłam wtedy piętnastoletnią gówniarą,
która wierzyła w miłość z bajki. W sumie to ta dziewczyna nadal
czeka, kiedy ten Książę na mechanicznym rumaku zaprosi ją na
randkę. Coś długo trwa w tym przekonaniu, bo to już prawie dwa
lata.
Czasami się zastanawiam co ja w
nim takiego widzę. Przecież to jest meeega przystojny blondyn o
pięknych czekoladowych oczach, które sprawiają, że moje nogi są
jak z waty. A jak go widzę, co czuję jakby tysiące motyli w moim
brzuchu próbowało się wyrwać na wolność. Poza tym ten zarost
dodaje mu takiej męskości oraz takiej norweskiej urody. Sam sposób
w jaki mówi przyprawia mnie o zawał serca. Matko, a jak on chodzi
to czasami wpatruję się w jego pośladki tak długo, aż ktoś mnie
nie wyrwie z moim wyobrażeń, w których jesteśmy parą i klepiemy
się nawzajem po tyłku.... O jejku! Co ja wygaduje?! Za dużo czytam
romansideł oraz magazynów dla nastolatek.
Z innymi osobami z ,,Szybkich
utrzymuje dobre stosunki, ale bez przesady. Dobrze się ze wszystkimi
…. prawie wszystkimi dogaduje. Ale nie przejmuję się opinią
moich znajomych, bo to moje życie i ja decyduje kogo lubię, a kogo
nie.
Jack, przyrodni brat Jake,
podkochuję się we mnie na zabój. Niestety, ja nie odwzajemniam jego uczuć przez co czasami mi głupio spojrzeć jemu w oczy, bo tyle
razy mu odmówiłam randki i tak wiele razy skrzywdziłam, że mi
wstyd.
Najlepszym kumplem Jacka jest
Eric. W sumie nie wiem o nim nic, bo zawsze milczy i żyje we własnym
świecie. Wydaję mi się, że on zawsze był nieśmiały, małomówny
oraz cichy. W naszej grupie pełni formę odpowiedzialnej osoby, bo
odkąd dowiedział się, że choruje na jakąś tam chorobę serca to
nie może w ogóle spożywać alkoholu. Chociaż nie wiem czy, kiedyś
pił. Wiem też, że uwielbiał grać w koszykówkę, bo należy do
jednych z najwyższych osób w szkole.
Z Emmą mam bardzo napięte
relacje. Nigdy za sobą nie przepadałyśmy, bo ona chodziła, kiedyś
z Jake'iem. Mogę powiedzieć, że to była nienawiść od pierwszego
wejrzenia. Pamiętam jak przy pierwszym spotkaniu wylała na mnie
przez ,,przypadek'' swój sok wiśniowy na moją ulubioną biała
bluzkę. Ja nie byłam gorsza. Podłożyłam jej raz do torebki psie
gówno oraz podcięłam jej włosy, gdy spała. Ale śmiechawa była!
Nim się obejrzałam; byłam na
miejscu.
Fabryka jest bardzo duża. Zazwyczaj wchodzimy do niej wyjściem ewakuacyjnym, a jak szykuje się większa impreza to otwieramy drzwi główne, w których mogłyby naraz zmieścić się dwa samochody. Nasz pokój wyglądał jak normalne pomieszczenie buntującego się nastolatka. Wszędzie były porozwieszane lampki choinkowe. Na ścianach były rozwieszone najróżniejsze plakaty zespołów rockowych oraz metalowych (było też kilka plakatów dziewczyn w bikini). W centrum pomieszczenia znajdowała się czarna, skórzana kanapa, a otaczały ją z dwóch stron dwa czarne fotele. Naprzeciwko kanapy stała szafa z niewiarygodnie dużą ilością gier na Playstation. Na szafie stała nowiutka plazma, bo ostatnia została uszkodzona podczas sobotniej imprezy. W kącie stał barek z dużą zawartością alkoholu.
Wiem, że ten opis pokoju wydaję się jakby z bajki, bo skąd niby motocykliści mieliby tyle kasy? To wszystko, dzięki Ericowi, który ma bogatą rodzinkę. On zafundował nam to wszystko, mimo, że podczas imprezy niektóre meble zostają podane uszkodzeniu.
Ledwie weszliśmy do naszej skrytki, a Jake, Jack oraz Emma zaczęli się przepychać i walczyć o pilota do telewizora. Patrzyłam na to wszystko z politowaniem, a Eric chichotał pod nosem. W końcu stwierdzili, że puszczą Eske i pograją w butelkę.
Wszyscy usiedli na podłodze. Pierwszy zakręcił Jack, bo on wymyślił tę grę. Wypadło na Erica.
- Dobra stary, jak chcesz się upokorzyć?
- Daj zadanie. - powiedział.
- Dobra, pocałuj, którąś z dziewczyn.
- Ty też się do nich zaliczasz?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet Jack.
- Nie. - uśmiechnął się.
Siedziałam koło Erica, więc trochę się przestraszyłam na samą myśl, o tym, że mam pocałować chłopaka, którego nie kocham, podczas durnej gry. Na szczęście cmokną mnie tylko w policzek.
- Co to miało być? - zezłościł się jego kumpel.
- Nie powiedziałeś dokładnie, gdzie mam pocałować dziewczynę. Czy w rękę czy w policzek.
- Mi chodziło o usta. - zirytował się.
- Następnym razem mów dokładniej. - uśmiechną się do niego złośliwie. To było u nich całkowicie normalne.
- No, ale to nie fair.
- No,dobra. W zamian kręć drugi raz.
Tym razem wypadło na Jake.
- Pocałuj którąś z dziewczyn w usta. - podkreślił ostatnie słowo i spojrzał znacząco na kumpla.
Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Ręce zaczęły mi się pocić. A ja czułam jak się na moją twarz skrada się rumieniec, dopóki nie zobaczyłam jak on zaczyna się namiętnie całować z Emmą. Moje serce rozpadło się na tysiące małych kawałeczków. Czułam się jakby mój świat legł w gruzach.
Wydawało mi się, że całują się wieczność, a gdy w końcu przestali to wrócili do gry jakby zupełnie nic się nie wydarzyło. Ja przez ten czas ciągle byłam zamyślona, aż w końcu wyrwał mnie głos Erica.
- Jedziesz ze mną do szkoły? - patrzył na mnie.
- Po co? - nie byłam w temacie.
- Bo takie dostałem zadanie. I pomyślałem, że ty masz ochotę pojechać ze mną.
- Już to widzę, że z Tobą jedzie. - zaśmiał się Jake i objął Emmę.
- Z chęcią. - odpowiedziałam.
- Co? - zdziwił się. - Zostajesz tutaj!
- Nie, nie zostaje. - powiedziałam i wstałam. Eric też wstał.
- Po co jedziesz do tego więzienia?
- Odwiedzę przynajmniej mojego chłopaka.
Jake prawie oczy wyleciały z orbit.
- Ty nie masz chłopaka! - zdenerwował się.
- A mam, ale spotykamy się potajemnie.
- Powinnaś nam go przedstawić. - zezłościł się.
- Nie jesteście moim rodzicami. Nie musicie wszystkiego wiedzieć.
Chłopak wstał.
- Hej, spokojnie. - podszedł bliżej Eric do Jake, kiedy on podniósł rękę.
Zaczęłam się bać blondyna.
- Nie będziesz mi mówił jak mam się zachowywać! - krzyknął. Jake podszedł do mnie. Chwycił mocno moje nadgarstki. - Nigdzie nie idziesz! Rozumiesz?! - z moich oczu zaczęły spływać łzy. Emma i Jack oglądali to wszystko z przerażeniem. Tylko brunet zareagował.
- Puść ją! - wrzeszczał mu do ucha. - Nie widzisz, że ja to boli!
Dziewiętnastolatek w zamian uderzył go z całej siły w policzek. Eric szybko podniósł się na nogi. Wziął mnie za rękę i wybiegł z fabryki.
- Nic ci nie jest? - spytałam się go, gdy byliśmy na polu.
- Nie. - odpowiedział. - Szybko wsiadaj na motor. Doprowadziliśmy Jake do furii. To może się źle skończyć.
Bez słowa sprzeciwu weszłam na moją maszynę. Słyszałam jak chłopak, w którym się podkochiwałam wyzywa mnie od najgorszych oraz rozwala cenne rzeczy.
- Jesteś gotowa? - spytał się. Widziałam, że ma zakrwawiony policzek.
- Tak.
Teraz moją jedyną myślą było to, żeby znaleźć chłopaka, bo jak Jake dowie, że żartowałam to może zrobić coś o wiele gorszego niż spoliczkować...
Tutaj Chrisi :3
Jednak Piękna zrezygnowała, więc to ja będę prowadziła za nią tego bloga :)
Fabryka jest bardzo duża. Zazwyczaj wchodzimy do niej wyjściem ewakuacyjnym, a jak szykuje się większa impreza to otwieramy drzwi główne, w których mogłyby naraz zmieścić się dwa samochody. Nasz pokój wyglądał jak normalne pomieszczenie buntującego się nastolatka. Wszędzie były porozwieszane lampki choinkowe. Na ścianach były rozwieszone najróżniejsze plakaty zespołów rockowych oraz metalowych (było też kilka plakatów dziewczyn w bikini). W centrum pomieszczenia znajdowała się czarna, skórzana kanapa, a otaczały ją z dwóch stron dwa czarne fotele. Naprzeciwko kanapy stała szafa z niewiarygodnie dużą ilością gier na Playstation. Na szafie stała nowiutka plazma, bo ostatnia została uszkodzona podczas sobotniej imprezy. W kącie stał barek z dużą zawartością alkoholu.
Wiem, że ten opis pokoju wydaję się jakby z bajki, bo skąd niby motocykliści mieliby tyle kasy? To wszystko, dzięki Ericowi, który ma bogatą rodzinkę. On zafundował nam to wszystko, mimo, że podczas imprezy niektóre meble zostają podane uszkodzeniu.
Ledwie weszliśmy do naszej skrytki, a Jake, Jack oraz Emma zaczęli się przepychać i walczyć o pilota do telewizora. Patrzyłam na to wszystko z politowaniem, a Eric chichotał pod nosem. W końcu stwierdzili, że puszczą Eske i pograją w butelkę.
Wszyscy usiedli na podłodze. Pierwszy zakręcił Jack, bo on wymyślił tę grę. Wypadło na Erica.
- Dobra stary, jak chcesz się upokorzyć?
- Daj zadanie. - powiedział.
- Dobra, pocałuj, którąś z dziewczyn.
- Ty też się do nich zaliczasz?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet Jack.
- Nie. - uśmiechnął się.
Siedziałam koło Erica, więc trochę się przestraszyłam na samą myśl, o tym, że mam pocałować chłopaka, którego nie kocham, podczas durnej gry. Na szczęście cmokną mnie tylko w policzek.
- Co to miało być? - zezłościł się jego kumpel.
- Nie powiedziałeś dokładnie, gdzie mam pocałować dziewczynę. Czy w rękę czy w policzek.
- Mi chodziło o usta. - zirytował się.
- Następnym razem mów dokładniej. - uśmiechną się do niego złośliwie. To było u nich całkowicie normalne.
- No, ale to nie fair.
- No,dobra. W zamian kręć drugi raz.
Tym razem wypadło na Jake.
- Pocałuj którąś z dziewczyn w usta. - podkreślił ostatnie słowo i spojrzał znacząco na kumpla.
Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Ręce zaczęły mi się pocić. A ja czułam jak się na moją twarz skrada się rumieniec, dopóki nie zobaczyłam jak on zaczyna się namiętnie całować z Emmą. Moje serce rozpadło się na tysiące małych kawałeczków. Czułam się jakby mój świat legł w gruzach.
Wydawało mi się, że całują się wieczność, a gdy w końcu przestali to wrócili do gry jakby zupełnie nic się nie wydarzyło. Ja przez ten czas ciągle byłam zamyślona, aż w końcu wyrwał mnie głos Erica.
- Jedziesz ze mną do szkoły? - patrzył na mnie.
- Po co? - nie byłam w temacie.
- Bo takie dostałem zadanie. I pomyślałem, że ty masz ochotę pojechać ze mną.
- Już to widzę, że z Tobą jedzie. - zaśmiał się Jake i objął Emmę.
- Z chęcią. - odpowiedziałam.
- Co? - zdziwił się. - Zostajesz tutaj!
- Nie, nie zostaje. - powiedziałam i wstałam. Eric też wstał.
- Po co jedziesz do tego więzienia?
- Odwiedzę przynajmniej mojego chłopaka.
Jake prawie oczy wyleciały z orbit.
- Ty nie masz chłopaka! - zdenerwował się.
- A mam, ale spotykamy się potajemnie.
- Powinnaś nam go przedstawić. - zezłościł się.
- Nie jesteście moim rodzicami. Nie musicie wszystkiego wiedzieć.
Chłopak wstał.
- Hej, spokojnie. - podszedł bliżej Eric do Jake, kiedy on podniósł rękę.
Zaczęłam się bać blondyna.
- Nie będziesz mi mówił jak mam się zachowywać! - krzyknął. Jake podszedł do mnie. Chwycił mocno moje nadgarstki. - Nigdzie nie idziesz! Rozumiesz?! - z moich oczu zaczęły spływać łzy. Emma i Jack oglądali to wszystko z przerażeniem. Tylko brunet zareagował.
- Puść ją! - wrzeszczał mu do ucha. - Nie widzisz, że ja to boli!
Dziewiętnastolatek w zamian uderzył go z całej siły w policzek. Eric szybko podniósł się na nogi. Wziął mnie za rękę i wybiegł z fabryki.
- Nic ci nie jest? - spytałam się go, gdy byliśmy na polu.
- Nie. - odpowiedział. - Szybko wsiadaj na motor. Doprowadziliśmy Jake do furii. To może się źle skończyć.
Bez słowa sprzeciwu weszłam na moją maszynę. Słyszałam jak chłopak, w którym się podkochiwałam wyzywa mnie od najgorszych oraz rozwala cenne rzeczy.
- Jesteś gotowa? - spytał się. Widziałam, że ma zakrwawiony policzek.
- Tak.
Teraz moją jedyną myślą było to, żeby znaleźć chłopaka, bo jak Jake dowie, że żartowałam to może zrobić coś o wiele gorszego niż spoliczkować...
Tutaj Chrisi :3
Jednak Piękna zrezygnowała, więc to ja będę prowadziła za nią tego bloga :)
Woooow się dzieje! Chcę jeszcze! Kiedy next? Wgl pamiętasz mnie jeszcze? xd
OdpowiedzUsuńNieźle :D Czekam na next'a. Mrrr... ostry ten Jake ;D Cód, miód i orzeszki ;*
OdpowiedzUsuń