Nie, nie mam chłopaka Nie Kulturalna, ale czekam na niego ;D
I chyba w Polsce nie ma jaków, więc nie mam się czego bać :)
Specjalna piosenka do czytania
Ed :)
...Erick!
Tym pacanem, który nas przestraszył był Eric! Myślałam, że mu
żywcem oczy wydłubię póki do akcji nie wkroczyła An.
- Coś
ty sobie myślał, żeby nas straszyć? - zdenerwowała się.
Skrzyżowała ręce i cierpliwie czekała na wytłumaczenie ze strony
chłopaka.
- No, bo
mam cztery bilety na koncert Eda Sheerana i tak pomyślałem, …
jakbyście chciały pójść ze mną … no, wiecie. - jąkał się
tak okropnie, że ledwo co coś zrozumiałyśmy. Nie wiem czy bał
się tym, że odmówimy czy tym, że Angel mogłaby mu odmówić, bo
ciągle na nią zerkał.
- Jasne!
- rozpromieniła się moja przyjaciółka i mocno przytuliła
bruneta.
Po
chwili się opamiętała.
- A nie
mogłeś nam tego powiedzieć normalnie podchodząc do drzwi
wejściowy, a nie wchodzić na balkon? - starała się być poważna,
ale nie wychodziło jej to za bardzo.
- Tędy
było szybko, bo dzisiaj zamierzam nocować u Rossa. - wytłumaczył.
To
dlatego Eric był w tak podejrzliwie dobrym humorze w szkole.
- Dobrze.
- zaczęłam, żeby ta parka nie utopiła się wzajemnie we swoich
oczach. - To, kiedy zaczyna się koncert? - kumpela się wróciła na
ziemię.
- Za
niecałą godzinę...
- Laura!
Musimy się spieszyć! - spanikowała. - Ubierzmy na siebie te nowe
sukienki.
- To
świetny pomysł, bo występ Eda ma się odbyć w Operze...
- Co?! -
wrzasnęła Angel. - Nie mogę znaleźć mojej sukienki!
- Będziemy
gotowe za pół godziny. - oznajmiłam i odprowadziłam Erica na
balkon.
Opera
mieszcząca się w Los Angeles była miejscem bardzo magicznym. Gdy
weszło się do środka holu od razu przeniosło się do
dziewiętnastego wieku. Sala, do której weszłyśmy była ogromna.
Mogła pomieścić z dwa tysiące widzów. Siedzenia obite czerwonym,
miękkim w dotyku materiałem, który sprawiał, że wygodniej się
siedziało. Ściny były pomalowane na kawowy kolor, a sufit był
miejscami beżowego koloru. Scena była tak duża, że mogły na niej
zatańczyć takie spektakle jak Dziadka do orzechów. Podłoga była
zrobiona z lipcowego drewna, a kurtyna z ciężkiego, brązowego
materiału.
Miałyśmy
najlepsze miejsca, bo w pierwszym rzędzie. Zauważyłam, że Ross,
Angel byli zmieszani tym wszystkim, bo nie wiedzieli ile takie
luksusy mogły kosztować bruneta. Natomiast chłopak nie zauważył
zakłopotania przyjaciół tylko w cierpliwości oczekiwał występu.
- Eric.
- zaczęła nieśmiało przyjaciółka, która siedziała pomiędzy
mną a chłopakiem. - A ile mamy ci oddać?
- Nic. -
uśmiechnął się. - Nie martwcie się o to, bo bilety dostałem za
darmo od mojej cioci, która często tu śpiewa w tej operze. Dała
mi te bilety, bo twierdzi, że mi bardziej się przydadzą niż jej.
- Na
pewno? - spytała się drugi raz kumpela.
- Tak. -
w zamian pocałowała go w policzek. Chłopak natychmiast oblał się
rumieńcem.
Już
wiem po co Watson zabrał nas na te przedstawienie. Chciał spędzić
trochę czasu z Angel. Pewnie Ross mu powiedział o koncercie
Sheerana, a ten kupił bilety. I to w pierwszym rzędzie! Do tego to
pierwszy taki występ, na którym jest An. Co dodaje mu wielkiego
plusa u niej.
To
wszystko wypełnia akustyczne granie gitary oraz piękne, romantyczne
piosenki. Nie zapomnijmy również o eleganckiej operze oraz w o
przepięknej sukience blondynki. Chłopak wzroku nie mógł od niej
oderwać. Dla niego największą gwiazdą była moja kochana An.
Czułam
się jak na skrzydłach, kiedy wychodziłam z sal i kierowałam się
za przyjaciółmi. Nie wiedziałam o czym mówią. Nic do mnie nie
docierało, bo umysłem byłam na scenie z Edem i razem śpiewamy.
Towarzyszy nam też moja gra na pianinie.
Okazało
się, że my posiadamy bilet Deluxe, więc, że mamy zaproszenie na
bal.
Gdy
weszłam do sali, otworzyłam buzię z zachwytu.
Na
suficie wisiały przepiękne żyrandole. Były bardzo duże, a ich
przeźroczysta budowa sprawiała, że światło padało w różnych
kolorach. Na stołach było mnóstwo jedzenia. A Ross, gdy zobaczył
fontannę z czekolady, zapomniał o Bożym świecie i zaczął maczać
w niej wszystkie owoce jaki miał pod ręką. Naprzeciwko drzwi była
mała scena, na której stał Ed.
-Serdecznie
Was Witam na balu zorganizowanym przez dyrektora opery w Los Angeles,
Felixa Browna. - wszyscy zaczęli bić brawa.
Ed po
kilku minutach zaczął śpiewać. Wszyscy podeszli pod scenę, żeby
go posłuchać. I znowu odpłynęłam do innego świata. Zamknęłam
oczy. Wyobraziłam sobie, że jestem ubrana w długą białą
sukienkę rodem z dworu Francji z dziewiętnastego wieku. Ed był
ubrany jakby był panem młodym.
Ja
grałam na fortepianie, a on śpiewał. Po czym nagle się do niego
dołączyłam. Tworzyliśmy niesamowity duet...
Ale
moje wyobrażenia przerwała cisza.
Otworzyłam
oczy. Wszyscy patrzyli na mnie. Zerknęłam na Eda, a on uśmiechnął
się do mnie. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- Jak
masz na imię? - spytał się mnie Sheeran.
- Laura.
- odpowiedziałam niepewnie jakbym zapomniała swojego imienia.
- Lauro
– zaczął. - Czy chciałabyś...
Zadawajcie pytania bohaterom. :)
Dziękuje za Wszystkie od Was komentarze
I radosnego Dnia Zakochanych jeszcze raz.
Wasza Chrisi

... zaśpiewać ze mną? :D To mi przyszło do głowy xd Koncert w operze? No to nieźle :D Chce mi się spać, więc...
OdpowiedzUsuńDo następnego ;3
Świetny rozdział:)
OdpowiedzUsuńŚwietny ! Serio nie masz chłopaka ? Dziwne ! Ja wiem że w Polsce nie ma jaków, ale i tak są przerażające ! Może nie boje się ich tak jak, nie wiem... Nietoperzy ! Ale to nie zmienia faktu że gdybym jakimś cudem zobaczyła jaka na pewno bym się przestraszyła ! Dobra koniec o tych jakach, ja tylko tak się spytałam z ciekawości, ale koniec ! Zostawmy jaki w spokoju !
OdpowiedzUsuńNo więc, rozdział genialny ! A ja sądzę że ten Sheeran spyta się czy mogła by się przymknąć i pozwolić mu śpiewać ! Bo tak jakoś mi się wydaje że wyobrażając sb że z nim śpiewa na serio zaczęła się drzeć ! Słodko Erick i An ! Byli by śliczną parą ! :D
Tak samo jak Ross i Laura ! Oni też byli by śliczną parą ! Słodki, miły, wyrafinowany francuzik i niegrzeczna, śliczna, szalona, uwielbiająca motory amerykanka ! Idealna para ! czekam na next ! I znów dodaje komentarz po terminie ! Ja to mam dopiero refleks !
Przeczytałam!!! Jestem tu teraz z tobą i się cieszę!!!
OdpowiedzUsuńA więc bardzo wciągająca historia. Ross francuzem??? U lala! Ja nie mogę, jak ty świetnie piszesz! Jesteś boss! Hihi
To ja czekam na next i rozpiszę się następnym :)
Di