sobota, 14 lutego 2015

Rozdział siódmy

Ach, ta cudowna atmosfera Dnia Zakochanych :)
Nie, nie mam chłopaka Nie Kulturalna, ale czekam na niego ;D
I chyba w Polsce nie ma jaków, więc nie mam się czego bać :)

Specjalna piosenka do czytania
Ed :)

...Erick! Tym pacanem, który nas przestraszył był Eric! Myślałam, że mu żywcem oczy wydłubię póki do akcji nie wkroczyła An.
- Coś ty sobie myślał, żeby nas straszyć? - zdenerwowała się. Skrzyżowała ręce i cierpliwie czekała na wytłumaczenie ze strony chłopaka.
- No, bo mam cztery bilety na koncert Eda Sheerana i tak pomyślałem, … jakbyście chciały pójść ze mną … no, wiecie. - jąkał się tak okropnie, że ledwo co coś zrozumiałyśmy. Nie wiem czy bał się tym, że odmówimy czy tym, że Angel mogłaby mu odmówić, bo ciągle na nią zerkał.
- Jasne! - rozpromieniła się moja przyjaciółka i mocno przytuliła bruneta.
Po chwili się opamiętała.
- A nie mogłeś nam tego powiedzieć normalnie podchodząc do drzwi wejściowy, a nie wchodzić na balkon? - starała się być poważna, ale nie wychodziło jej to za bardzo.
- Tędy było szybko, bo dzisiaj zamierzam nocować u Rossa. - wytłumaczył.
To dlatego Eric był w tak podejrzliwie dobrym humorze w szkole.
- Dobrze. - zaczęłam, żeby ta parka nie utopiła się wzajemnie we swoich oczach. - To, kiedy zaczyna się koncert? - kumpela się wróciła na ziemię.
- Za niecałą godzinę...
- Laura! Musimy się spieszyć! - spanikowała. - Ubierzmy na siebie te nowe sukienki.
- To świetny pomysł, bo występ Eda ma się odbyć w Operze...
- Co?! - wrzasnęła Angel. - Nie mogę znaleźć mojej sukienki!
- Będziemy gotowe za pół godziny. - oznajmiłam i odprowadziłam Erica na balkon.

Opera mieszcząca się w Los Angeles była miejscem bardzo magicznym. Gdy weszło się do środka holu od razu przeniosło się do dziewiętnastego wieku. Sala, do której weszłyśmy była ogromna. Mogła pomieścić z dwa tysiące widzów. Siedzenia obite czerwonym, miękkim w dotyku materiałem, który sprawiał, że wygodniej się siedziało. Ściny były pomalowane na kawowy kolor, a sufit był miejscami beżowego koloru. Scena była tak duża, że mogły na niej zatańczyć takie spektakle jak Dziadka do orzechów. Podłoga była zrobiona z lipcowego drewna, a kurtyna z ciężkiego, brązowego materiału.
Miałyśmy najlepsze miejsca, bo w pierwszym rzędzie. Zauważyłam, że Ross, Angel byli zmieszani tym wszystkim, bo nie wiedzieli ile takie luksusy mogły kosztować bruneta. Natomiast chłopak nie zauważył zakłopotania przyjaciół tylko w cierpliwości oczekiwał występu.
- Eric. - zaczęła nieśmiało przyjaciółka, która siedziała pomiędzy mną a chłopakiem. - A ile mamy ci oddać?
- Nic. - uśmiechnął się. - Nie martwcie się o to, bo bilety dostałem za darmo od mojej cioci, która często tu śpiewa w tej operze. Dała mi te bilety, bo twierdzi, że mi bardziej się przydadzą niż jej.
- Na pewno? - spytała się drugi raz kumpela.
- Tak. - w zamian pocałowała go w policzek. Chłopak natychmiast oblał się rumieńcem.
Już wiem po co Watson zabrał nas na te przedstawienie. Chciał spędzić trochę czasu z Angel. Pewnie Ross mu powiedział o koncercie Sheerana, a ten kupił bilety. I to w pierwszym rzędzie! Do tego to pierwszy taki występ, na którym jest An. Co dodaje mu wielkiego plusa u niej.
To wszystko wypełnia akustyczne granie gitary oraz piękne, romantyczne piosenki. Nie zapomnijmy również o eleganckiej operze oraz w o przepięknej sukience blondynki. Chłopak wzroku nie mógł od niej oderwać. Dla niego największą gwiazdą była moja kochana An.
Czułam się jak na skrzydłach, kiedy wychodziłam z sal i kierowałam się za przyjaciółmi. Nie wiedziałam o czym mówią. Nic do mnie nie docierało, bo umysłem byłam na scenie z Edem i razem śpiewamy. Towarzyszy nam też moja gra na pianinie.
Okazało się, że my posiadamy bilet Deluxe, więc, że mamy zaproszenie na bal.
Gdy weszłam do sali, otworzyłam buzię z zachwytu.
Na suficie wisiały przepiękne żyrandole. Były bardzo duże, a ich przeźroczysta budowa sprawiała, że światło padało w różnych kolorach. Na stołach było mnóstwo jedzenia. A Ross, gdy zobaczył fontannę z czekolady, zapomniał o Bożym świecie i zaczął maczać w niej wszystkie owoce jaki miał pod ręką. Naprzeciwko drzwi była mała scena, na której stał Ed.
-Serdecznie Was Witam na balu zorganizowanym przez dyrektora opery w Los Angeles, Felixa Browna. - wszyscy zaczęli bić brawa.
Ed po kilku minutach zaczął śpiewać. Wszyscy podeszli pod scenę, żeby go posłuchać. I znowu odpłynęłam do innego świata. Zamknęłam oczy. Wyobraziłam sobie, że jestem ubrana w długą białą sukienkę rodem z dworu Francji z dziewiętnastego wieku. Ed był ubrany jakby był panem młodym.
Ja grałam na fortepianie, a on śpiewał. Po czym nagle się do niego dołączyłam. Tworzyliśmy niesamowity duet...
Ale moje wyobrażenia przerwała cisza.
Otworzyłam oczy. Wszyscy patrzyli na mnie. Zerknęłam na Eda, a on uśmiechnął się do mnie. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- Jak masz na imię? - spytał się mnie Sheeran.
- Laura. - odpowiedziałam niepewnie jakbym zapomniała swojego imienia.

- Lauro – zaczął. - Czy chciałabyś...


Zadawajcie pytania bohaterom. :)
Dziękuje za Wszystkie od Was komentarze
I radosnego Dnia Zakochanych jeszcze raz.
Wasza Chrisi


4 komentarze:

  1. ... zaśpiewać ze mną? :D To mi przyszło do głowy xd Koncert w operze? No to nieźle :D Chce mi się spać, więc...
    Do następnego ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! Serio nie masz chłopaka ? Dziwne ! Ja wiem że w Polsce nie ma jaków, ale i tak są przerażające ! Może nie boje się ich tak jak, nie wiem... Nietoperzy ! Ale to nie zmienia faktu że gdybym jakimś cudem zobaczyła jaka na pewno bym się przestraszyła ! Dobra koniec o tych jakach, ja tylko tak się spytałam z ciekawości, ale koniec ! Zostawmy jaki w spokoju !
    No więc, rozdział genialny ! A ja sądzę że ten Sheeran spyta się czy mogła by się przymknąć i pozwolić mu śpiewać ! Bo tak jakoś mi się wydaje że wyobrażając sb że z nim śpiewa na serio zaczęła się drzeć ! Słodko Erick i An ! Byli by śliczną parą ! :D
    Tak samo jak Ross i Laura ! Oni też byli by śliczną parą ! Słodki, miły, wyrafinowany francuzik i niegrzeczna, śliczna, szalona, uwielbiająca motory amerykanka ! Idealna para ! czekam na next ! I znów dodaje komentarz po terminie ! Ja to mam dopiero refleks !

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam!!! Jestem tu teraz z tobą i się cieszę!!!
    A więc bardzo wciągająca historia. Ross francuzem??? U lala! Ja nie mogę, jak ty świetnie piszesz! Jesteś boss! Hihi
    To ja czekam na next i rozpiszę się następnym :)
    Di

    OdpowiedzUsuń