Nigdy
nie lubiłam wstawać do szkoły. Wtedy łóżko wydawało się takie
wygodne, że wyjście z niego byłoby wielkim grzechem. Pościel była
taka ciepła, piżama taka przyjemna, a świat taki straszny. Całe
szczęście, że dzisiaj jest piątek.
Niby
tak bardzo chciałam pozostać w moim puchowym królestwie, ale jakoś
nie miałam na to wszystko ochoty. Dochodziła godzina piąta, a ja
już na nogach. Nie poznawałam samej siebie. Spojrzałam na klatkę
Poli. Papużka sobie słodko spała, kołysząc się na swojej
huśtawce. Uwielbiała to robić.
Później
popatrzyłam na przez okno na dom Lynchów. W pokoju Rossa świeciło
się światło. Widziałam postać poruszającą się, ale wszystko
zasłaniały mi ciemnożółte żaluzje. Wtedy sobie uświadomiłam,
że jego balkon znajduje się naprzeciwko mojego balkonu. Co oznacza,
że spokojnie mogliśmy do siebie przejść bez wiedzy naszych
rodziców. Matko, jakie pomysły wpadają mi do głowy!
Postanowiłam,
że skoro już wstałam to się ubiorę.
Odkąd
An wróciła z Francji mogę zaczęłam ubierać się bardziej
dziewczęco. Dzisiaj zamierzałam pójść do szkoły w łososiowej
spódnicy z czarnym paskiem. Do tego biała bluzka z napisem NYC
schowana w spódnice. Delikatny makijaż podkreślał moją jasną
cerę.
Wyglądałam
tak normalnie, że zauważyłam, że bez tych dużych ilości
ćwieków, skórzanych ubrań oraz mocnego makijażu wyglądam
naturalnie.
Zrobiłam
sobie gorącą czekoladę. Jej zapach rozprzestrzenił się po moim
pokoju, kiedy do niego weszłam. Co spowodowało, że moja kochana
Pola się obudziła z pytaniem, gdzie są wafelki w czekoladzie.
Zaśmiałam się. Bardzo kochałam tą niebieską opierzoną kulkę
szczęścia.
Ona
widząc moją radość zaczęła wypowiadać imię chłopaka, w
którym byłam zakochana. Od razu wszystkie wspomnienia do mnie
wróciły. Przypomniałam sobie jak dwa tygodnie temu spoliczkował
Erica albo jak doszło do bijatyki.
Ja się
po prostu bałam. Że skrzywdzi moich przyjaciół. Że zrobi coś
mojej rodzinie. Że coś mi zrobi. Takie straszne myśli nawiedzały
mnie bardzo często, że czasami budziłam się spocona w środku
nocy, bo widziałam jak różne straszne rzeczy, które mógłby
zrobić. Dostawałam od niego SMS-y z pogróżkami, że może mi coś
zrobić. Przez co jak wychodzę z domu wydaję mi się, że on zaraz
wyskoczy zza rogu ze swoimi kumplami. Nie mówiłam nic moim
przyjaciołom, żeby ich nie martwić, ale oni też byli w
niebezpieczeństwie.
Angel
jest zagrożona. Jest dla wszystkich bardzo ważną osobą. Kuzynka
Rossa, moja najlepsza przyjaciółka, a w przyszłości dziewczyna
Erica. Do tego jest najłatwiejszym celem, bo nie praktykuje
przemocy, ani jej nie używa.
Eric ma
totalnie przechlapane, bo należy do ,,Szybkich”. Ale istnieje
szansa, że jego kumpel Jack za nim się wstawi. Boję się, że może
oberwać jeszcze mocniej niż przedtem od Jak'a.
Ross...
on udaje mojego, chociaż w ogóle tego nie widać. Normalnie, gdy
jesteśmy w szkole to zachowujemy się jak kumple. Nie całujemy się,
nie obejmujemy, ani nie pokazujemy, że udajemy pary. Ale boję się
… bardzo się boję, że on mógłby w stanie go zabić.
Jeszcze
ja.
No,
właśnie zdałam sobie sprawę, że Jake się we mnie zakochał.
Tylko nigdy tego nie okazywał. Zawsze umawiał się z przypadkowymi
dziewczynami, żeby wzbudzić we mnie zazdrość, bo doskonale
wiedział, że się w nim bujam i nigdy go nie opuszczę. Dopóki nie
powiedziałam mu, że mam chłopaka, który tak naprawdę go udaje...
Dopiero
teraz zauważyłam, że zaczęłam płakać. To bardzo rzadko się
zdarza, bo jestem... byłam silną dziewczyną. Ale wszystkie te
problemy, ten strach oraz te uczucia za bardzo mnie przygniotły.
Odstawiłam kubek na biurku.
Wyszłam
na balkon. Zakryłam twarz rękami i zaczęłam szlochać.
Nie
obchodziło mnie całkowicie nic. To, że Pola skrzeczy, dlaczego
wyszłam. To, że rozmarzę swój makijaż i może poplamię swoje
ubranie. Nie przejmuję się szkołą.
Po
chwili łzy spływały mi falami.
Przypomniałam
sobie o pewnej rzeczy. Szybko wpadłam do pokoju. Wyciągnęłam spod
łózka pudełko, z którego wyciągnęłam zdjęcie. Weszłam na
balkon i całkowicie dałam się ponieść emocjom.
,,Dlaczego
mnie to wszystko spotkało?” - żaliłam się zdjęciu.- ,,Gdzie
jesteś? Tak bardzo Cię potrzebuję. Chce, żebyś mnie przytuliła,
pocałowała czule w głowę i powiedziała, że wszystko będzie w
porządku. Proszę, wróć”
Niecały
rok temu moja starsza siostra wyszła z domu i już nie wróciła.
Wszyscy
ją szukali. Rodzice, rodzina, przyjaciele, policja, ale nie znaleźli
jej, ani jej ciała.
Moi
rodzina już dawno straciła nadzieję i powoli się uczyła żyć
bez niej. Tylko ja jedna wierzę, ze ona żyję i że bardzo chce
wrócić do domu.
Poczułam,
że ktoś lekko mnie obejmuje. Myślałam, że to tato, bo poczułam
silny zapach wody kolońskiej. Przytuliłam się do niego bardziej.
Nawet go objęłam. Przez ten cały czas miałam zamknięte oczy.
Dopiero otworzyłam je, gdy w pełni się uspokoiłam.
- Ross?!-
zdziwiłam się. - Co ty tutaj robisz?
- Zobaczyłem
jak płaczesz. - powiedział. - Boję się, że Tobie coś się
stało.
- Dziękuję.
- delikatnie się uśmiechnęłam. - Ale nie możesz mnie widzieć w
takim stanie. - odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku.
- Dlaczego?
- zdziwił się. - Przecież wyglądasz pięknie.
- Naprawdę?
- Tak. -
uśmiechnął się. - I to bardzo. Mówię to jako twój znajomy, a
nie udawany chłopak.
- W
takim razie co sądzi o mnie mój udawany chłopak? - droczyłam się
z nim,
- Że
wyglądasz zniewalająco pięknie.
- Mów
dalej. - powracał mi humor
- Dla
niego jesteś najpiękniejsza dziewczyną jaką w życiu spotkał, a
widział wiele.
- Widzę,
że miał wzięcie.
- Tak,
ale zawsze kocha i będzie kochał tą uśmiechniętą Laurę.
Czułam
się tak wspaniale.
Spojrzeliśmy
sobie głęboko w oczy. Zaczęliśmy powoli się zbliżać do siebie.
Nie wiedziałam co soę ze mną dzieję. Dzieliły nas milimetry...
Hejo :3
Czuje się w doskonałej formie.
Jak tam u Was? Jak mijają ferie, szkoła?
Podoba się Wam rozdział?
Zadawajcie pytania bohaterom opowiadania :D
Zadawajcie pytania bohaterom opowiadania :D
Taka piękna :)

Cudo <3 Ta końcówka taka rrrromantyczna Rossie Dżentelmenie xd Czekam na next'a :)
OdpowiedzUsuńawwww słodki ten rozdział *o*
OdpowiedzUsuńOooooooo!!!!!!!!!!!! Wspaniały ! Ross wyrafinowany ,kochany Francuzik ... Taaaaakk wiem że on nie jest Francuzem tylko Amerykaninem ale i tak ... Chłopak normalnie miód ,malina ... A ta końcówka ... Awwww ,aż mi się w makówce zakręciło z tej słodyczy !!! Ohhhhhhh jak ja kofam takie momenty !!!!! Słodziaki !!!
OdpowiedzUsuńAhhhh będzie kiss !!!!!!!!! No chyba że papuga im przeszkodzi ... Oby nie !!
Mam nadzieję że nie podsunęłam ci żadnego pomysłu !!!!!! Oni mają się pocałować ,ROZUMIESZ?! MAJĄ !!!!!!! Błagam ! Ja chcę Raurę ! Proszę !
Ko ,ko ,kochammmmm Twego bloga !!! <3<3<3
I czekam na next !!!!!!!!!!