Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości...
William Szekspir
środa, 8 kwietnia 2015
Uwaga! Laura jest aniołem! Ale z innej planety!
Zapraszam Was do wejścia na bloga Pięknej Dziewczyny
środa, 18 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
Konkurs :)
Wasze zadanie polega na tym, żeby napisać ciekawą historię związaną z Laurą, Rossem, Ericiem i Angel :)
Najciekawsze opowiadania będą użyte na blogu :D
Piszcie w komentarzach. Do dzieła!
Wyniki w następną niedzielę.
Powodzenia! :)
Najciekawsze opowiadania będą użyte na blogu :D
Piszcie w komentarzach. Do dzieła!
Wyniki w następną niedzielę.
Powodzenia! :)
sobota, 14 lutego 2015
Rozdział siódmy
Ach, ta cudowna atmosfera Dnia Zakochanych :)
Nie, nie mam chłopaka Nie Kulturalna, ale czekam na niego ;D
I chyba w Polsce nie ma jaków, więc nie mam się czego bać :)
Specjalna piosenka do czytania
Ed :)
Nie, nie mam chłopaka Nie Kulturalna, ale czekam na niego ;D
I chyba w Polsce nie ma jaków, więc nie mam się czego bać :)
Specjalna piosenka do czytania
Ed :)
...Erick!
Tym pacanem, który nas przestraszył był Eric! Myślałam, że mu
żywcem oczy wydłubię póki do akcji nie wkroczyła An.
- Coś
ty sobie myślał, żeby nas straszyć? - zdenerwowała się.
Skrzyżowała ręce i cierpliwie czekała na wytłumaczenie ze strony
chłopaka.
- No, bo
mam cztery bilety na koncert Eda Sheerana i tak pomyślałem, …
jakbyście chciały pójść ze mną … no, wiecie. - jąkał się
tak okropnie, że ledwo co coś zrozumiałyśmy. Nie wiem czy bał
się tym, że odmówimy czy tym, że Angel mogłaby mu odmówić, bo
ciągle na nią zerkał.
- Jasne!
- rozpromieniła się moja przyjaciółka i mocno przytuliła
bruneta.
Po
chwili się opamiętała.
- A nie
mogłeś nam tego powiedzieć normalnie podchodząc do drzwi
wejściowy, a nie wchodzić na balkon? - starała się być poważna,
ale nie wychodziło jej to za bardzo.
- Tędy
było szybko, bo dzisiaj zamierzam nocować u Rossa. - wytłumaczył.
To
dlatego Eric był w tak podejrzliwie dobrym humorze w szkole.
- Dobrze.
- zaczęłam, żeby ta parka nie utopiła się wzajemnie we swoich
oczach. - To, kiedy zaczyna się koncert? - kumpela się wróciła na
ziemię.
- Za
niecałą godzinę...
- Laura!
Musimy się spieszyć! - spanikowała. - Ubierzmy na siebie te nowe
sukienki.
- To
świetny pomysł, bo występ Eda ma się odbyć w Operze...
- Co?! -
wrzasnęła Angel. - Nie mogę znaleźć mojej sukienki!
- Będziemy
gotowe za pół godziny. - oznajmiłam i odprowadziłam Erica na
balkon.
Opera
mieszcząca się w Los Angeles była miejscem bardzo magicznym. Gdy
weszło się do środka holu od razu przeniosło się do
dziewiętnastego wieku. Sala, do której weszłyśmy była ogromna.
Mogła pomieścić z dwa tysiące widzów. Siedzenia obite czerwonym,
miękkim w dotyku materiałem, który sprawiał, że wygodniej się
siedziało. Ściny były pomalowane na kawowy kolor, a sufit był
miejscami beżowego koloru. Scena była tak duża, że mogły na niej
zatańczyć takie spektakle jak Dziadka do orzechów. Podłoga była
zrobiona z lipcowego drewna, a kurtyna z ciężkiego, brązowego
materiału.
Miałyśmy
najlepsze miejsca, bo w pierwszym rzędzie. Zauważyłam, że Ross,
Angel byli zmieszani tym wszystkim, bo nie wiedzieli ile takie
luksusy mogły kosztować bruneta. Natomiast chłopak nie zauważył
zakłopotania przyjaciół tylko w cierpliwości oczekiwał występu.
- Eric.
- zaczęła nieśmiało przyjaciółka, która siedziała pomiędzy
mną a chłopakiem. - A ile mamy ci oddać?
- Nic. -
uśmiechnął się. - Nie martwcie się o to, bo bilety dostałem za
darmo od mojej cioci, która często tu śpiewa w tej operze. Dała
mi te bilety, bo twierdzi, że mi bardziej się przydadzą niż jej.
- Na
pewno? - spytała się drugi raz kumpela.
- Tak. -
w zamian pocałowała go w policzek. Chłopak natychmiast oblał się
rumieńcem.
Już
wiem po co Watson zabrał nas na te przedstawienie. Chciał spędzić
trochę czasu z Angel. Pewnie Ross mu powiedział o koncercie
Sheerana, a ten kupił bilety. I to w pierwszym rzędzie! Do tego to
pierwszy taki występ, na którym jest An. Co dodaje mu wielkiego
plusa u niej.
To
wszystko wypełnia akustyczne granie gitary oraz piękne, romantyczne
piosenki. Nie zapomnijmy również o eleganckiej operze oraz w o
przepięknej sukience blondynki. Chłopak wzroku nie mógł od niej
oderwać. Dla niego największą gwiazdą była moja kochana An.
Czułam
się jak na skrzydłach, kiedy wychodziłam z sal i kierowałam się
za przyjaciółmi. Nie wiedziałam o czym mówią. Nic do mnie nie
docierało, bo umysłem byłam na scenie z Edem i razem śpiewamy.
Towarzyszy nam też moja gra na pianinie.
Okazało
się, że my posiadamy bilet Deluxe, więc, że mamy zaproszenie na
bal.
Gdy
weszłam do sali, otworzyłam buzię z zachwytu.
Na
suficie wisiały przepiękne żyrandole. Były bardzo duże, a ich
przeźroczysta budowa sprawiała, że światło padało w różnych
kolorach. Na stołach było mnóstwo jedzenia. A Ross, gdy zobaczył
fontannę z czekolady, zapomniał o Bożym świecie i zaczął maczać
w niej wszystkie owoce jaki miał pod ręką. Naprzeciwko drzwi była
mała scena, na której stał Ed.
-Serdecznie
Was Witam na balu zorganizowanym przez dyrektora opery w Los Angeles,
Felixa Browna. - wszyscy zaczęli bić brawa.
Ed po
kilku minutach zaczął śpiewać. Wszyscy podeszli pod scenę, żeby
go posłuchać. I znowu odpłynęłam do innego świata. Zamknęłam
oczy. Wyobraziłam sobie, że jestem ubrana w długą białą
sukienkę rodem z dworu Francji z dziewiętnastego wieku. Ed był
ubrany jakby był panem młodym.
Ja
grałam na fortepianie, a on śpiewał. Po czym nagle się do niego
dołączyłam. Tworzyliśmy niesamowity duet...
Ale
moje wyobrażenia przerwała cisza.
Otworzyłam
oczy. Wszyscy patrzyli na mnie. Zerknęłam na Eda, a on uśmiechnął
się do mnie. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- Jak
masz na imię? - spytał się mnie Sheeran.
- Laura.
- odpowiedziałam niepewnie jakbym zapomniała swojego imienia.
- Lauro
– zaczął. - Czy chciałabyś...
Zadawajcie pytania bohaterom. :)
Dziękuje za Wszystkie od Was komentarze
I radosnego Dnia Zakochanych jeszcze raz.
Wasza Chrisi
Walentynki
Z okazji Dnia Walentego
ślę całusa ogromnego,
Kocham Was swym sercem małym,
jesteście dla mnie Światem całym.
Słodkie całuski!
życzy Alexandra Christine dla wszystkich swoich czytelniczek
Specjalnie na Walentynki <3
ślę całusa ogromnego,
Kocham Was swym sercem małym,
jesteście dla mnie Światem całym.
Słodkie całuski!
życzy Alexandra Christine dla wszystkich swoich czytelniczek
Specjalnie na Walentynki <3
piątek, 13 lutego 2015
Rozdział szósty
Dedykuje go Dadze :)
<3
<3
Po
szkole umówiłam się z An na małe zakupy. Nie mogłam się
doczekać, ponieważ po raz pierwszy od dłuższego czasu spędzę
cały wieczór z moją ukochaną przyjaciółką. Zamierzała u mnie
nocować. Co oznaczało dużo szaleństwa oraz spore ilości naszej
czekoladowej kawy oraz słodkich niespodzianek.
Była
ostatnia lekcja, czyli historia.
Z tego
podekscytowania nie mogłam się w pełni skupić. I nie tylko ja, bo
przyjaciółka co chwilę wysyła mi propozycje fajnych filmów do
oglądnięcia. Nie mogłam za nią nadążyć, bo wścibska
nauczycielka na mnie ukradkowo spoglądała.
Eric
był w wyśmienitym humorze. Nie miałam bladego pojęcia, dlaczego,
ale sprawiał wrażenie jakby się umówił ze dziewczyną ze swoich
snów. A może potajemnie spotyka się dzisiaj z jakąś laską?! Nie
mogę dopuścić tego, żeby biedna Angel się o tym dowiedziała.
Właśnie
w tym momencie przypomniałam sobie o dzisiejszym pocałunku z
Rossem. Spojrzałam na niego ukradkiem, bo z nim i Ericiem nam
historię. Bazgrał coś w ćwiczeniach nie zwracając najmniejszej
uwagi na to co mówiła historyczka.
To było
najdziwniejsze uczucie jakie poczułam, gdy pocałowałam chłopaka.
Tak jakbym zjadła naraz żelkowo-czekoladowe słodkości i popiłabym
to gorącą czekoladową kawą, czyli było czymś cudownym, słodkim
oraz niezwykłym. A moje ciało przeszyły delikatne dreszcze jakich
nigdy nie doznałam. A moje ciało było tak gorące jakbym miała
trzydzieści osiem temperatury Celsjusza.
I w
końcu skończyła się ta lekcja.
Szybko
udałam się do szatni, gdzie spotkałam Angel ubierającą buty. W
mgnieniu oka wybiegłyśmy z budynku i kierowałyśmy się do
centrum.
Pierwsze
poszłyśmy do sklepu z butami. Angel chciała w końcu sobie kupić
jakieś ładne szpilki. To miały być jej pierwsze, więc chciała,
żeby były wyjątkowe. Nie mogła się zdecydować pomiędzy
czarnymi z pięknym połyskiem a łososiowymi, które były na
niższej szpilce. W końcu kupiła tą drugą parę, chociaż mówiłam
jej, że w tych czarnych wyglądałaby o wiele seksowniej.
Drugi
sklep to nasz ulubiony z niewiarygodnie dużą ilością ciuchów.
Ceniłyśmy sobie go przede wszystkim, dlatego, że było tu dużo
markowych ubrań, ale w dobrych cenach. Zamierzałyśmy dzisiaj
zaszaleć na całego.
I jakie
było zdziwienie ludzi, kiedy wybrałam tak dużo ciuchów, aż Angel
musiała pomóc mi je wszystkie wnieść. Najbardziej spodobały mi
się: biała sukienka z czarną koronką u dołu, jasnoniebieskie
jeansy, biała bluzka w różowe kwiatki, czarna spódnica oraz
jasnofioletowa bluza z napisem Brooklyn. Angel natomiast upatrzyła
sobie łososiową spódnicę, białą bluzkę z krótkim rękawem z
czarnym napisem NYC, jasnobłękitną sukienkę oraz duży bawełniany
szary sweterek ze ćwiekami. Oczywiście to wszystko kupiłyśmy.
Później
z wielkim hukiem i mnóstwem toreb wpadłyśmy do supermarketu po
żarcie na ten wieczór. Wrzucałyśmy dosłownie wszystko co wpadło
nam do rąk. Po żelki aż po brokuły.
Ludzie
się na nas dziwnie oglądali, ale my się tym specjalnie nie
przejmowałyśmy tylko cieszyłyśmy się swoją obecnością.
Miałyśmy tyle do nadrobienia, tyle do opowiedzenia, że Angel
musiałaby u mnie nocować miesiąc, żeby wszystko wiedzieć, a
miałyśmy tylko jedną noc.
Wróciłyśmy
do domu około po godzinie dziewiętnastej. Złożyło się idealnie,
że moi rodzice wyjechali w sprawach służbowych na drugi koniec
Stanów Zjednoczonych na calusieńki tydzień, więc miała w pełni
wolną chatę tylko dla siebie.
Pierwsze
co zrobiła Pola, gdy zobaczyła An to była chęć złamania sobie
skrzydła, ponieważ tak bardzo chciała się wydostać z klatki. Tak
się składało, że moja papuga uwielbiała moją kumpelę. Dostałam
Polę od Angel na czternaste urodziny. Poza tym, gdy ja gdzieś
wyjeżdżałam to blondynka zajmowała się nią.
Zaczęłyśmy
robić naszą czekoladową kawę. Najpierw wrzucamy do kubka łyżeczkę
kawy, później dodajemy dwie kostki gorzkiej czekoladowy oraz czarne
kakao. To wszystko zalałyśmy wrzątkiem i dodałyśmy trochę mleka
(polecam :D). Przeszłyśmy do tworzenia żelkowo-czekoladowej
słodkości. Wrzuciłyśmy wszystkie ulubione żeliki oraz czekoladę
do jednej szklanki oraz dałyśmy bitą śmietanę. Wyszło nam
prawdziwe arcydzieło.
Gdy
wszystko było gotowe zaczęłyśmy oglądać film ,,Mąż na niby”.
Nie obchodziło nas to, że widziałyśmy go z miliony razy.
Po
filmie zaczęłyśmy się walić poduszkami. Pobiłyśmy się tak
bardzo, że rozszarpało mi całego Jaśka. Ogarnęła nas głupawka
jakiej nigdy nie miałyśmy. Śmiałyśmy się zupełnie ze
wszystkiego. Z tego, że mój pokój wyglądał jakby była seryjnym
mordercą kur, bo wszędzie walały się pióra. Z naszych
niesamowicie głupich min, które robiłyśmy nawzajem. I z wielu
innych rzeczy.
Dopóki
nie usłyszałyśmy czyiś kroków.
Angel
wrzasnęła przeraźliwie, gdy zobaczyła postać ubraną całą na
czarno. Szła w naszym kierunku... Nigdy nie spodziewałabym się, że
to był...
Mam nadzieję, ze Wam się podoba :)
Oto Jak dla Nie Kulturalnej
czwartek, 12 lutego 2015
Rozdział piaty
Dedykuję do Nie Kulturalnej
Piosenka doda nastroju
Piosenka doda nastroju
Nie wiem co
się ze mną działo. Tylko troszeczkę się do niego przybliżyłam.
Nic więcej. A jednak to on chciał mnie pocałować. Tego nie było
w planie. Nie byłam na to gotowa. Nawet go nie kochałam! Ani nie
byłam zauroczona!
Bo...
nadal kochałam Jake. Wiem głupia jestem, że podkochuję się w
takim chłopaku, ale bardzo trudno jest się odkochać w osobie,
którą darzyłeś mocnym uczuciem przez dwa lata. Minie trochę
czasu, zanim zdecyduję się związek. Poza tym Ross miał tylko
udawać...
Lecz
mimo wszystko się pocałowaliśmy...
A
powinnam nie dopuścić do tego, żeby to zrobił. …
Co się
ze mną do cholery dzieję?
Pocałunek
był bardzo delikatny, subtelny oraz taki idealny, że wydawało mi
się, ze blondyn specjalnie trenował na ładnych laskach, żeby
wyszedł doskonale. Jego dotyk sprawiał, że moje ciało zwiększyło
swoją temperaturę. Policzki zaczęły się rumienić. A mnie
przeszły dreszcze. Do tego te przyjemne kłucie w brzuchu.... Nie!
Musiałam to przerwać!
Nie
jestem w nim zakochana! Ja wciąż Kocham Jake!
-Co się
stało? - zdziwił się.
-Dlaczego
mnie pocałowałeś? - zdenerwowałam się.
-Ja...nie
wiem. - chłopak zawstydził się. Wbił wzrok w swoje czarne
tenisówki.
Zrobiło
mi się głupio.
-Przepraszam
Cię...
-Nie to
ja przepraszam. - przerwał mi. - Nie powinienem tego robić.
-Naprawdę
nic się nie stało. - powiedziałam to, mimo że mój mózg zaczął
się kłócić ze mną, że chciałby jeszcze raz przeżyć to coś
wspaniałego.
-Ja już
wracam do siebie. - powiedział lekko zakłopotany.
Po
chwili się zatrzymał i odwrócił w moim kierunku.
-Jeszcze
raz chciałbym Panią przeprosić za moje naganne zachowanie. Chce
zauważyć, że przebywanie z w towarzystwie tak pięknej damy
zapominam o Boży świecie. Ma Pani w sobie coś naprawdę
niezwykłego. A to, że panienkę pocałowałem było oznaką
czystego szaleństwa za Panią. serce mi podskoczyło. - Chciałbym
też zauważyć, że ani razu się nie całowaliśmy, a pański
przyjaciel Jake. - nacisną na słowo ,,przyjaciel''. Mogę
stwierdzić, że powiedział to z wielkim obrzydzeniem. - to już
przeszłość.
Po czym
wyszedł.
Zamarłam.
Czy on
przed chwilą wyznał mi miłość? Czy ja śnię?
Wyszłam
z domu o godzinie siódmej czternaście.
Ciągle
byłam wstrząśnięta tym, co się wydarzyło raptem pół godziny
temu. Mimo wszystko czułam lekkie zamieszanie. Nie wiedziałam co
tym wszystkim sądzić.
Podbiegł
do mnie Ross.
-Jesteś
wspaniałą aktorką. - szepnął mi do ucha.
-O co
ci chodzi?
-Nie
wiesz.
-Nie? -
zdenerwowałam się.
-Widziałem
jednego z kumpli Jake. - zatrzymałam się.
-Co
takiego?
-No
tak. Nie widział naszego pocałunku, ale usłyszał mój dialog jak
za Panią szaleję. Na szczęście widział też nasz pocałunek.
-Czyli
to było udawane?
-Tak. -
odpowiedział. - A coś się stało?
Zarumieniłam
się.
Cała
złość do niego minęła szybko. On narażał się dla mnie, a ja
prawie zdradziłam cały plan. Muszę być bardziej uważna i
ostrożna
-A nic.
-Na
pewno? - objął mnie ramieniem.
-Tak. -
odwzajemniłam jego gest.
Fajnie
było poudawać parę. Czułam się wtedy bardziej bezpiecznie, że
mam przy sobie Rossa. Kto wie może, kiedyś zaproszę prawdziwą
randkę, jeśli oczywiście będzie chciał...
Przepraszam, że dzisiaj taki krótki, ale chciałam go dodać.
Następny rozdział pojawi się jutro, a kolejny może w weekend, ale jeszcze nie wiem. Na pewno jutro coś wstawię. Jak się podoba? Zaskoczeni? Ja też :)
Wasza Chrisi
Tak, jestem wielką fanką Michaela Jacksona :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








